fbpx

Fotografia ślubna: Emi & Marcin – Młodzikowo

To był mój drugi ślub w sezonie, dzień wcześniej był pierwszy – pogoda jednak była zupełnie odmienna – trochę chłodniej, niebo bardziej zachmurzone, w końcu był to dopiero jeden z ostatnich dni kwietnia, ale od strony fotografii bardzo korzystnie. Gdy przyjechałem na przygotowania, które odbywały się również w Dworku Młodzikowo, Dafi i Wiwa które znacie z poprzednich wpisów, powitały mnie jak domownika – uwielbiam te psiaki!

Podczas samych przygotowań nie dało się wyczuć stresu, atmosfera była bardzo lekka. Pięknie wykonany makijaż, był dziełem Natalii Stępy, natomiast za fryzurę odpowiedzialny był Fryzjerski Szyk (Środa Wlkp). W  czasie przygotowań, sala była już przystrajana przez kwiaciarnię Zielona Weranda – ozdoby były naturalne i pełne zieleni. Przed wyjściem do kościoła zorganizowaliśmy „First Look”, który wyszedł przecudnie! – mina Pana Młodego była bezcenna 🙂 Po błogosławieństwie udaliśmy się do pobliskiego, urokliwego, drewnianego kościoła w Śnieciskach, gdzie odbyła się uroczystość zaślubin. Po ślubie zawróciliśmy do Młodzikowa, gdzie Para Młoda została przywitana najpierw.. strzałem z tuby w twarz 😀 – później było już klasyczne przywitanie chlebem i solą!

Po świetnym obiedzie – Młodzikowo nigdy nie zawodzi w żadnej kwestii, a już na pewno nie w kwestii jedzenia <3 – Emi i Marcin poszli przebrać się do pierwszego tańca, a później przy świetnej muzyce zapewnionej przez Duet we dwoje, wykonali popisowy pierwszy taniec, który z pełną odpowiedzialnością, uważam za jeden z najpiękniejszych jakie widziałem! – w tym przypadku tylko film jest w stanie oddać jego dynamikę, a Dave Wedding Studio postarał się o to, żeby wszystko wyszło zjawiskowo 🙂 Cała sala była pełna aż do momentu, w którym wychodziłem i jestem pewien, że na długo po tym również – zespół wykonywał wszystkie gatunki muzyki, płynnie przechodząc z jednego w kolejny – Bartek i Agnieszka dali z siebie wszystko, wkładając w wykonanie całe swoje serca! <3 Zmierzając do końca był jeszcze tort, komiks Szulcman & Wonderwoman od znajomych w prezencie (sztos!), oczepiny – to trzeba zobaczyć, ale jeszcze lepiej było tam po prostu BYĆ 🙂

BTW. No dobra, przyznam się.. pierwszy raz w karierze złapałem bukiet Panny Młodej – na szczęście drugi rzut był celniejszy 😀

Na sesję umówiliśmy się z 3 tygodniowym wyprzedzeniem – wierzcie lub nie, ale cały ten czas trwało załamanie pogody, która poprawiła się dopiero na kilka dni przed – to się nazywa szczęście! Parze tak spodobało się Młodzikowo, że zdecydowali się również na sesję w jego otoczeniu – to był strzał w dziesiątkę 🙂 Na pytanie od instruktora jakiego konia chcą, zaskoczeni odpowiedzieli: „takiego konia.. konia! – prawdziwego konia!” – sami zobaczcie o jakiego im chodziło. Nie zabrakło też fiorda, z których słynie Stadnina Koni Fiord Młodzikowo. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu sesja wyszła przepięknie, będę ją długo wspominał ze względu na wiele zabawnych sytuacji – zdradzę Wam sekret – wyluzowany Pan Młody jest zawsze kluczem do udanej sesji ślubnej, a Marcin był nad wyraz zrelaksowany i każde spojrzenie Emi wywoływało uśmiech na jego twarzy i płomienie w oczach 🙂 Sami oceńcie efekty!

Dziękuję, że mogłem Wam towarzyszyć jako fotograf ślubny!

Więcej różnorodnych zdjęć znajdziecie oczywiście w PORTFOLIO

Ta muzyka umili Wam oglądanie: